• Wpisów:1779
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:228 dni temu
  • Licznik odwiedzin:65 006 / 2381 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Próbujemy co dnia.
Próbujemy na nowo się w sobie zakochać.
Wybaczyć.
Próbujemy nauczyć się na nowo spędzać czas w swoim towarzystwie.
Czy to ma sens? ...
Czas pokaże.
Może tylko marnujemy swój czas.
 

 
Życie kopie nas w dupę każdego dnia...
Myślałam, że żyłam ze wspaniałym facetem we wspaniałym związku.
Zdawało mi się, że byliśmy szczęśliwi. Ja byłam.
Zdawało mi się, że byliśmy zakochani. Ja jestem.
Zdawało mi się, że znaleźliśmy swoje miejsce na ziemi.
Zdawało mi się, że jesteśmy rodziną.
Zdawało mi się, że mnie kocha...
 

 
Minął dokładnie rok od ostatniego wpisu tutaj.
Przez ponad rok całkowicie zapomniałam o blogu.
Dziś jednak dostałam olśnienia, że on wciąż istnieje.
Dziś.
Kiedy kolejny raz siedziałam samotna w domu.
Kiedy kolejny raz płakałam samotnie w poduszkę.
W dodatku chora..
Minął okrągły rok.
Cholernie dużo się zmieniło, mieszkanie, praca, związek, nawet kota teraz mam. Inni przyjaciele, zainteresowania, otoczenie, muzyka.
Ale narzekanie pozostało.
Pozostał smutek, melancholia i wieczne łzy.
To uczucie kiedy głowa pęka od emocji i wrażenie, że zaraz uduszę się tymi łzami. To uczucie całkowitej pustki w sercu.
Minął rok i przez ten rok były setki dni w których byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie ale także tysiące chwil kiedy nie było siły żyć.
Tylko zwątpienie, ból i łzy.
 

 
"Bo tak naprawdę jesteśmy tylko ludźmi i mamy takie same słabości, popełniamy te same albo bardzo podobne błędy. I uczymy się wtedy wybaczania i nieosądzania nikogo pochopnie. (...)"
 

 
Jabłko i grzech...
Tak musi być.
 

 
Zakochana po uszy.
 

 
Przydałaby się jakaś duża zmiana w tym monotonnym życiu.









 

 
Czemu te dni tak zapierdalają?









Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
4 rano.
Ja i kubek zimnej już kawy.
Spoglądanie na zaspane miasto spod zaspanych powiek.
Mam ochotę na papierosa.
Ale ja nie palę. Nie umiem palić.
Dopijam kawę i klnę na moją pracę, wychodząc w pośpiechu na autobus.

Tak wyglądają moje poranki...








 

 
Znowu poczuć te motyle w brzuchu.
Wspaniałe uczucie.









 

 
Jaką mam ochotę aby się upić!







 

 
Cudownie być wolnym.
Bez zobowiązań.
Bez niedotrzymanych obietnic.
Bez kiepskich wymówek.
Bez męczącego związku.
Naprawdę, cudowne uczucie.







 

 
Tracę przyjaciół...
Ludzie zakochani zapominają o przyjaciołach.
Nie poznaję najlepszej przyjaciółki która z miłości do faceta zapomina o Bożym świecie i nic poza nim jej nie interesuje. Szkoda... Ale kiedy ktoś był twoim najlepszym przyjacielem, a potem prosisz się tej osobie aby się z tobą spotkała i łaskawie raz na dwa miesiące znajdzie czas...
To takie ładne, współczesne spierdalaj.
Nie wspomnę o innych którzy zachowują się identycznie.
Ostatnio znajoma powiedziała, że nie warto się do nikogo przywiązywać. Ja przywiązuje się do każdego, potem zostaje SAMA.
A może po prostu jestem taka zgorzkniała bo nie jestem zakochana?
Nawiasem mówiąc wciąż tkwię w związku bez uczuć i od ponad miesiąca zabieram się do zerwania. Zrywać też nie umiem...







Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dostałam pracę!
I to akurat w momencie kiedy zaczęłam narzekać na brak sensownych ofert, wyzysk i nędzne zarobki.
Jednak coś się trafiło Szału nie ma. Ale po przejściu kilku rozmów kwalifikacyjnych człowiek zmienia swoje upodobania.
Zobaczymy jak będzie.
Póki co świętuje samotnie z piwkiem i filmem. I jest mi zajebiście.







 

 
Pinger się psuje.
Interesujące blogi warte obejrzenia, to...?







 

 
Sesja zaliczona!
Teraz tylko trzeba to opić





 

 
Plan na jutro - lekarz.
I znów te kolejki...
Potem - rozmowa kwalifikacyjna w banku.
Cholera. Człowiek bezrobotny pragnie tych rozmów jak nie wiem co, a potem nachodzi taki stres, że marzy się o tym aby jakoś tam wypaść.





 

 
109 dni temu dodałam ostatni wpis.
Dziś naszło mnie natchnienie aby tu coś napisać.
Już nie mam natchnienia.
Spierdoliło.
Albo nie mam co pisać.
 

 
Okres to cholerstwo...
Zdycham ;/

Może kilka zdjęć?















 

 
Za tydzień pierwsze zajęcia

Co może się stać?
a) spóźnię się i zrobię wejście smoka
b) wsiądę w zły tramwaj (studiuje w obcym mieście), zgubię się przez co się spóźnię i zrobię wejście smoka
c) nie znajdę swojej sali wykładowej, a gdy w końcu ją znajdę i zrobię wejście smoka okażę się, że spędziłam zajęcia nie z tą grupą co powinnam.

Cokolwiek nie zrobię, źle to widzę
Życzcie mi szczęścia, przyda się
 

 
I w końcu z nim zerwałam.
Nie wytrzymałam.
A przecież miał przyjechać, za 6 dni. I to miał być taki cudowny weekend.
Poczułam przypływ wolności, zero ograniczeń, zero kłótni, zero tłumaczenia się, zero wkurwiania się.
A potem to minęło i została pustka.
Nawet brak mi łez.. Chyba zdecydowanie za dużo ich wylałam przez 9 miesięcy i 13 dni trwania tego związku.
Więc jest pusto i od dziś będzie zero buziaków, zero śmiania się do telefonu gdy napisał, zero czułości, a przede wszystkim zero miłości.
Znów jestem zdana tylko na siebie.
A on już nigdy więcej nie napisze..
 

 
Czy ktoś tu jeszcze żyje?








Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moja ulubiona ♥
 

 
Związki na odległość to jednak c***a sprawa...